fbpx

Jeśli masz plan, potrzebę i chęć, to skacz. Serio, jeśli czekasz, aż ktoś powie Ci, że to wspaniale, to możesz się nie doczekać. Niestety wszyscy dookoła bardziej cieszą się z porażki innych niż z sukcesu. Nie wiem, czy znajdują w tym radość, czy po prostu zazdroszczą innym odwagi. Skłaniam się bardziej ku drugiej opcji, ale i tak się nie dowiem, bo życzę innym wszystkiego, co najlepsze. Cieszę się z sukcesów, inspiruję się ich odwagą i klepię po ramieniu, żeby dodać otuchy.

Stoję na krawędzi

Własnie tak określiłabym stan, w którym się obecnie znajduję. Od kilku miesięcy mam spakowany plecak, w głowie dobrze ułożony plan i dotarłam nad urwisko. Brakuje mi tylko odwagi. Zdecydowanie za długo tu tkwię. Raz już nawet oddaliłam się od krawędzi na parę metrów, by znowu poczuć chęć postawienia na jedną kartę.

Wielu ludzi stoi właśnie na takiej krawędzi. Chce zrobić coś odważnego, wyjść z ukrycia, zacząć zmieniać swoją rzeczywistość, ale najnormalniej w świecie bardzo się boi. Znasz to uczucie? Gdy długo o czymś myślisz i ułożysz sobie nie jeden plan, a nawet dwa, ale jednak masz obawy? Gdy jesteś tak blisko podjęcia decyzji, ale coś Cię powstrzymuje?

Co Cię trzyma, co nie pozwala Ci iść dalej i skoczyć?

Brak wsparcia i zrozumienia zabija

Mnie bardzo długo powstrzymywała opinia otoczenia. Mimo tego, że mogę zawsze liczyć na mojego męża i przyjaciółki, to wszyscy ludzie dookoła mocno mnie hamowali. To po prostu było w mojej głowie. Czułam się tak, jakby czekali na moje potknięcie i wcale nie dlatego, żeby podać mi dłoń, a raczej po to by powiedzieć: “a nie mówiłem”.

Pierwszym krokiem ku nowej rzeczywistości był ten blog. Ależ się bałam tego, co powiedzą inni. Rodzina, znajomi. Najpierw opowiedziałam o tym najbliższym, o dziwo reakcja była pozytywna. To skłoniło mnie, do odsłonięcia rąbka tajemnicy szerszemu gronu odbiorców. Pamiętam też bicie serca, gdy po raz pierwszy mój mąż udostępnił wpis u siebie na wall’u. Ja nie miałam odwagi, bałam się reakcji.

Może myślisz, że to tylko taki sobie blog. Cóż to w sumie wielkiego. Serio? Załóż, napisz kilka tekstów i opublikuj, wtedy porozmawiamy 🙂 Jeśli to zrobisz, będę Cię wspierać i dam Ci kilka rad, które być może pomogą Ci uwierzyć w siebie. Może Tobie będzie prościej na starcie.

Czy nie jest właśnie tak, że nikt nie chce Cię poklepać po ramieniu, a czeka aż upadniesz? Weźmy sobie taki przykład – znajoma z Twojego otoczenia przechodzi na dietę. Co wtedy mówią wszystkie koleżanki? Na pewno jej się nie uda, pójdzie raz pobiegać i jej przejdzie, karnet na siłowni pewnie będzie leżał na półce, a jak schudnie to i tak będzie jojo. Jest tak? No jest. Niewielu ludzi zmotywuje i doda otuchy w trudnym momencie.

A gdy zmieniasz pracę, chcesz otworzyć, dajmy na to – sklep z ubraniami. Na bank wybierzesz zły asortyment, będzie za drogo i nikt tego nie kupi, a Ciebie zjedzą koszty lokalu. No i wszyscy teraz kupują w internecie, ale Ty na pewno nie dasz sobie rady, bo to dużo kasy, wiedzy i energii. Jest tak? No jest.

Miej to wszystko w dupie!

Serio. Taka właśnie jest moja rada. Może trochę niepoprawna, ale trafiająca w sedno. Skacz! Działaj i nie zastanawiaj się co myślą inni. Oni nadal będą tkwili w tym samym miejscu, zmieni się tylko obiekt, który będą pogrążać. A Ty możesz wiele zyskać. A nawet jak się nie uda, to co z tego? Upadniesz, wstaniesz i poprawisz koronę. Pójdziesz dalej.

Ja właśnie stoję na krawędzi, od skoku dzielą mnie milimetry. Jeśli nie jesteś jak oni, to poklep mnie proszę po tym cholernym ramieniu, o którym piszę. Szepnij mi słowo wsparcia i daj kopa w dupę! Chcę skoczyć i sprawdzić, jakie to uczucie. Jak mi nie wyjdzie, to ułożę kolejny plan i znajdę kolejne urwisko.