Życie

Tradycje i potrawy wigilijne, czyli moja podlaska Wigilia

potrawy wigilijne wigilia podlasie

Przyjmuje się, że Wigilia w polskich domach wygląda tak samo. Choinka, rodzina, 12 potraw wigilijnych, opłatek – brzmi standardowo, prawda? Jeśli jednak przyjrzymy się temu bliżej, okaże się, że wigilijne stoły i tradycje nieco się od siebie różnią. Dzisiaj opowiem Ci, jak to wygląda u mnie, w moim rodzinnym domu na Podlasiu.

Wigilia – magiczna kolacja raz w roku

Słowo Wigilia pochodzi od łacińskiego “czuwanie”, oznacza nocną straż i oczekiwanie na narodzenie. To bowiem dzień, który poprzedza wielkie święto, rocznicę przyjścia Jezusa na świat. Tę uroczystość w ramach Bożego Narodzenia, wprowadzono do kalendarza świąt w IV wieku i na początku, wyglądała ona zupełnie inaczej niż dzisiaj. Biesiadowało się w świątyniach, spożywając wspólnie wieczorny posiłek. Dopiero dwieście lat później, Synod w Laodycei przeniósł to święto do domów wiernych, zabraniając ucztowania w świątyniach. Wieczerza wigilijna wywodzi się ze starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłków, czyli greckiego agape – symbolu braterstwa i miłości.

W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wraz z przyjęciem Chrześcijaństwa, jednak weszła ona do kanonu świątecznych tradycji dopiero w XVIII w. Wtedy to każda polska i wierząca rodzina, zaczęła obchodzić uroczyście ten wyjątkowy wieczór.

Podlasie – miejsce dwóch wyznań

Teren Podlasia to takie szczególne miejsce na ziemi, gdzie przenikają się dwa wyznania – katolicyzm i prawosławie. Ludzie żyją tu dom w dom, dzięki czemu tradycje przenikają się i nie różnią się wieloma elementami. Znajdziemy tu podobne potrawy na stole i dekoracje świąteczne, a większość różnic wynika jedynie z przynależności do innego obrządku. Polecam film “U Pana Boga za piecem” – świetnie pokazano w nim podlaską rzeczywistość i wielokulturowość. Czym w takim razie różnią się te uroczystości?

Soczelnik – prawosławna Wigilia

Po pierwsze nazwa uroczystości! W tym dniu, który prawosławni nazywają Soczelnik, kończy się czterdziestodniowy post i zaczyna okres trzydniowego świętowania. Jak pewnie wiesz, różnią się także terminy obchodzenia świąt. Wigilia katolicka przypada na 24 go grudnia, prawosławna – 13 dni później, czyli 6 go stycznia. Dlaczego właściwie tak to wygląda? Wynika to z faktu, iż Cerkiew posługuje się kalendarzem juliańskim, Kościół – gregoriańskim i stąd ta rozbieżność. W niektórych regionach Polski (centrum i zachód), przyjmuje się jednak tę samą datę, aby było nieco prościej zarządzić czasem. Podlasie wierne jest jednak tradycji.

Prawosławna prosfora i katolicki opłatek

W większości polskich domów na stole oprócz potraw wigilijnych gości opłatek, a u osób prawosławnych – prosfora. Nazwa pochodzi od greckiego słowa oznaczającego “ofiarę”. Prosfora to chleb, który wypiekany jest przez siostry zakonne i żony prawosławnych duchownych – Matuszki. Z wyglądu przypomina on małą bułeczkę ze znakiem krzyża, którą dzieli się rodzina podczas Soczelnika.

Moja podlaska Wigilia

Jak w takim razie od lat wygląda Wigilia w moim podlaskim, katolickim domu? Dokładnie tak, jak wtedy gdy mój tata był mały. Nic się praktycznie nie zmieniło, mimo upływu lat i wciąż obchodzimy Wigilię tak, jak moja prababcia. Z jednej strony może wydać się to dziwne i niedostosowane do naszych czasów, z drugiej sprawia jednak, że ten jeden wieczór w roku jest naprawdę wyjątkowy.

Kiedy siadamy do Wigilii?

Siadamy przy stole, gdy zabłyśnie pierwsza gwiazdka, to właśnie ona przypomina Gwiazdę Betlejemską, która prowadziła pasterzy i mędrców do Betlejem. Wyłączamy telewizor, siadamy przy stole nakrytym białym obrusem i zaczynamy kolację czytaniem fragmentu Pisma Świętego. Następnie mój tata zaczyna modlitwę i kończy prośbą o pobłogosławienie darów na stole. Zanim jednak zaczniemy ucztować, dzielimy się opłatkiem. Kładziemy go na talerzyku, gdzie pod obrusem znajduje się sianko. I tak jest odkąd pamiętam, nie może zabraknąć tego sianka!

Wigilia to dla nas dzień postny

Wiem, że w większości domów nie przestrzega się postu w ten dzień. W 2003 roku formalnie został on zniesiony, aby zapewnić zgodność z przykazaniami kościelnymi, zatwierdzonymi przez Watykańską Kongregację Nauki Wiary. Postna Wigilia obowiązuje jedynie wtedy, gdy przypada w piątek. Polscy biskupi zachęcają jednak do wierności tejże tradycji każdego roku.

I tak właśnie jest w moim domu – obowiązuje post i to nie tylko podczas wieczerzy, ale całego dnia! Co więcej, nie rezygnujemy wyłącznie z mięsa, ale także wszystkich pochodzących od zwierząt produktów. Wspomniałam, że jest bardzo tradycyjnie… Na naszym stole nie znajdziesz sałatki jarzynowej z majonezem, ryby smażonej w jajku, czy ciasta. Nie pijemy też alkoholu. Być może Cię to przeraża, ale wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze? Magiczny klimat wieczerzy i to, jak następnego dnia wyśmienicie smakują potrawy!

Wigilijne potrawy na moim stole

Zaczynamy standardowo – od barszczu. Takiego zwykłego, czerwonego. Do niego wrzucamy malutkie, smażone uszka z grzybowym farszem. To jedna z moich ulubionych pozycji! Swego rodzaju drugim daniem są ziemniaki i kapusta z grzybami, a także smażony karp.

Później już każdy sięga po to, na co ma ochotę. Trzeba jednak pamiętać, że każde danie, którego nie spróbujemy, to jedna przyjemność w roku, która nas ominie. Kierując się tą zasadą, dziobię zawsze widelcem karpia, bo zupełnie nie jestem jego fanką. A tymczasem, pojawia się on jeszcze w innej postaci – jako ryba w galarecie. Do picia jest kompot, ale nie z suszu, a z owoców w słoiku maminej produkcji.

Podsumowując, mamy już 8 potraw: opłatek, barszcz, uszka, kompot, ziemniaki, kapusta z grzybami, karp smażony i karp w galarecie. Do tego dochodzą moje ukochane smażone pierogi z kapustą i grzybami oraz śledzie w oleju i occie.

Czas przejść do części deserowej. Co roku czekam na moją ulubioną potrawę wigilijną, czyli kluski z makiem. U nas nie podaje się kutii, a właśnie pocięte na małe kawałki i ugotowane ciasto, takie niby makaronowe, polane polewą makową. Może nie brzmi to bardzo wykwintnie, ale jest rewelacyjne! Z utęsknieniem czekam na kluski z makiem, a potem jem je jeszcze całe święta, a nawet zabieram ze sobą do domu. To właśnie jedenaste danie na liście. Dwunastą pozycją jest domowy, owocowy kisiel mojej mamy. Wiesz, że dawniej też podawało się kisiel? Z tą różnicą, że… owsiany.

Kluski z makiem – przepis

Przepis na kluski z makiem jest bardzo prosty, a do ich przygotowania wystarczy kilka składników. Ja nie wyobrażam sobie Wigilii bez tej potrawy! Przepis mam od mistrza klusek z makiem – mojej mamy.

Lista składników na kluski z makiem (porcja dla 8-10 osób)

  • 1 kg mąki
  • ciepła woda
  • 0,5 kg maku
  • cukier
  • oliwa lub olej
  • cukier waniliowy

Jak przygotować kluski z makiem?

Na stolnicę wysypujemy mąkę, usypujemy z niej kopczyk i powoli dolewamy ciepłej wody. Trzeba robić to stopniowo, tak by ciasto nie zrobiło się rzadkie. Po wyrobieniu, powinno mieć konsystencję ciasta makaronowego. Następnie przechodzimy do wałkowania placków o grubości około 0,5 cm. Na stole rozkładały ściereczkę, w placki wcieramy trochę mąki i suszymy. Gdy ciasto z wierzchu wyschnie, przekładamy na drugą stronę i powtarzamy proces. Następnie kroimy placki na paski o szerokości 2 cm i szerokości 5 cm, a potem… znowu suszymy.

Teraz czas na mak – musimy go zmielić, dodać cukier waniliowy i biały. Nie napiszę Ci ile dokładnie, bo to zależy od tego, jak słodkie potrawy lubisz, pamiętaj jednak, że kluski z makiem, to swego rodzaju to deser. Do maku z cukrem dolewamy wody, ale nie za dużo – tak, by biały konsystencję śmietany i odstawiamy na chwilę. Niektórzy dodają również garść rodzynek, ale w naszym domu te kluski je się wyłącznie z makiem.

Kluski wrzucamy do gotującej się wody z dodatkiem oliwy lub oleju. Powinny być ugotowane, ale nie przegotowane. Pamiętaj też, żeby nie przelewać ich wodą, muszą być nieco lepiące, by mak dobrze do nich przywarł. Łączymy kluski z makową polewką i gotowe! Najlepsze są podawane na świeżo, od razu po połączeniu klusek z makiem. Smacznego!

Słyszałaś kiedyś o babcie ziemniaczanej? To niesamowita potrawa kuchni podlaskiej 🙂

Kiedy prezenty?

Jak tylko zjemy uroczystą kolację, biegniemy sprawdzić, czy pod choinką są prezenty. Jeśli nie, to idziemy do okna i wyglądamy Mikołaja, a ten w tym czasie (rękoma swoich pomocników, czytaj rodziców), podkłada prezenty. Potem ktoś rzuca hasło: “Ojej, chyba coś słyszałem – może to Mikołaj!” I znowu spotykamy się pod choinką, gdzie czekają już pięknie zapakowane paczki. Po ich rozpakowaniu siadamy na kanapie i rozmawiamy. Ci wytrwalsi idą na Pasterkę, czyli mszę, która zaczyna się o północy.

A potem już tylko święta, święta i… po świętach!

Znasz mój profil na Instagramie? Jeśli nie, to serdecznie Cię zapraszam –>> https://www.instagram.com/magdapiszepl/

1 komentarz

Leave a Response