fbpx
Życie

Pielęgnacja nie musi być droga – moje 3 tanie triki urodowe, które pokochasz

Pielęgnacja nie musi być droga

Kobiety uwielbiają drogie kosmetyki. Są luksusowe, pięknie pachną i podobno działają najlepiej. Ale czy oby na pewno? Są takie składniki i formuły, które muszą dużo kosztować, żeby faktycznie działały. Istnieją jednak rozwiązania, których efekt jest taki sam lub nawet lepszy, a kupisz je w aptece lub drogerii. Wychodzę z założenia, że jeśli coś działa tak samo, to nie ma sensu przepłacać. No chyba, że psychicznie poczujemy się lepiej, jeśli od czasu do czasu kupimy sobie coś drogiego. Fajnie mieć na mieć na półce coś od Chanel, Estee Lauder, YSL, czy Lancome, prawda? Ja dzisiaj jednak zupełnie nie o tym.

Poniżej znajdziesz 3 moje triki urodowe, produkty które kupisz za kilka-kilkanaście złotych i poczujesz efekt!

Oczyszczanie : czarne mydło

Słyszałaś kiedyś o czarnym mydle? Jest to produkt zupełnie naturalny i nie zawiera konserwantów. W rzeczywistości czarne mydło nie jest wcale czarne. Możesz je znaleźć w różnych odcieniach brązu, powiedzmy,że jest po prostu ciemne. To prawdziwe, bez dodatków, produkuje się z oliwek – oliwy i pasty oliwkowej. Ma konsystencję gumy, ciągnącego żelu. Zapach jest specyficzny i pewnie nie wszystkim może odpowiadać, ale właściwości tegoż specyfiku są znane od setek lat.

Po pierwsze genialnie oczyszcza. Możesz używać go zamiast żelu do mycia twarzy lub peelingu enzymatycznego. Genialnie radzi sobie z zaskórnikami, wypryskami i nadaje się dla alergików. Po drugie nawilża i zmiękcza skórę, a także reguluje wydzielanie sebum i nadaje się dla każdego typu skóry. Czarne mydło wykazuje także działanie przeciwzapalne i łagodzące, jednocześnie nawilża skórę i obsusza wypryski.

Trik: peeling enzymatyczny – wystarczy, że nałożysz trochę na twarz, rozprowadzisz dokładnie i zostawisz na około 10 min, a potem zmyjesz letnią wodą.

Rada: z pojemniczka wyjmuj go suchą ręką, nie mokrą. Pod wpływem wody mydło zaczyna się rozrzedzać, a chodzi o to, by miało długo te same właściwości.

Odżywienie: maść z witaminą A

Wspominałam Ci już o witaminie A przy okazji retinolu. Dzisiaj opowiem Ci trochę więcej o maściach i kremach z tym składnikiem. Wielu producentów powołuje się na zbawienne działanie witaminy A, pytanie tylko, ile znajdziesz jej w składzie tych produktów. Zazwyczaj w kremie za kilkadziesiąt złotych jest jej śladowa ilość, jeśli liczysz więc na zbawienny wpływ, musiałabyś go chyba zjeść. Nie no, żarcik taki.

Po zimie skóra jest zazwyczaj sucha, blada i czujesz, że potrzebuje odżywienia. Jest na to prosty i szybki sposób – maść z witaminą A z apteki, która odżywi Twoją skórę. Pomoże nie tylko zadbać o twarz, ale świetnie poradzi sobie z suchymi dłońmi czy popękanymi piętami. Idealnie nawilży skórę pod oczami, a nawet pomoże z pierwszymi zmarszczkami.

Trik: maść z witaminą A genialnie sprawdzi się po peelingu, zabiegu oczyszczającym, czy serum, które ściąga skórę lub powoduje jej łuszczenie.

Rada: kup w aptece maść np. Retimax 1500, ale odstaw ją po zużyciu tubki. Kuracja nie może być zbyt długa, jednak jedna tubka raz na jakiś czas wystarczy. Możesz spróbować też tłustego kremu Dermosan ( z wit. A i E) jeśli masz suchą skórę, bez skłonności do zatykania porów. Możesz znaleźć także opcję półtłustą, tej nie testowałam.

Regeneracja: masło shea

Sucha skóra, podrażniona, potrzebująca regeneracji? Mam jedną odpowiedź – masło shea. Na pewno o nim słyszałaś, ale jeśli myślisz w tym momencie o produktach z masłem shea, to od razu o nich zapomnij! Krem, balsam czy inne cudo z masłem shea są fajne, ale nie dają idealnego efektu. Po co kupować coś, co ma go niewiele w składzie i kosztuje kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych? Kup 100% masło shea, a różnicę poczuje Twoja skóra i Twój portfel.

Dlaczego? Bo ma genialne działanie regeneracyjne, szybko radzi sobie z suchą skórą, możesz smarować nim twarz, ręce, nogi i generalnie całe ciało. Świetnie sprawdza się na spierzchnięte usta, skórę po zabiegach złuszczających i jest totalną bombą regeneracyjną po wieczornym, domowym SPA. Pamiętaj tylko, że jest ono tłuste, najlepiej więc używać na noc – jest dużo czasu na wchłonięcie, nadmiar wytrzesz w piżamę i poduszkę (nie martw się,nie zostaną ślady), a Twoja twarz nie będzie świecić się przez cały dzień, będąc jednocześnie nawilżona i zregenerowana. Jeśli masz tendencję do tzw. zapychania skóry twarzy, używaj go raz na jakiś czas.

Trik: zanim położysz na skórę, najpierw rozmasuj je w palcach. Zmieni szybko konsystencję i lekko rozprowadzi się na skórze.

Rada: koniecznie kup masło shea 100% , nie daj się skusić czemuś, co ma go w składzie tylko kilka procent.

Czy tanie triki są lekiem na całe zło?

Niekoniecznie. Są świetną bazą pielęgnacyjną dla Twojej skóry, ale nie oszukujmy się – niektóre składniki są po prostu drogie i tego nie obejdziemy. Różnego rodzaju specyfiki i zabiegi, które dają konkretny efekt są niezastąpione, maść z witaminą A i masło shea nie będzie zamiennikiem. Tak jest także np. w przypadku pudru, niestety często te droższe są trochę lepszej jakości. Sytuacja jest podobna, gdy w grę wchodzą problemy z cerą. Jeśli leczysz się dermatologicznie, będziesz musiała wydać trochę gotówki.

Dobrze jest znać kilka tanich trików, które faktycznie przynoszą efekt, i które będą bazą Twojej pielęgnacji. Zawsze zwracaj uwagę na składniki, ich zawartość i stężenie w produkcie. Czytaj etykiety i wybieraj rozsądnie. No i pamiętaj o konsekwencji – jeśli użyjesz kosmetyku kilka razy, na przestrzeni kilku miesięcy, to niestety – nie osiągniesz oczekiwanego efektu.

Leave a Response