fbpx

Tak po prostu robić nic. Siedzieć na kanapie, pić dobrą herbatę i nucić coś pod nosem. Nie myśląc o brudnych ubraniach wysypujących się z kosza na pranie i śladzie po kawie na blacie. O lodówce świecącej pustkami, zabawkach rozsypanych na dywanie i niewyniesionych śmieciach. Nie jest to proste, gdy na głowie masz dzieci, dom i pracę, ale czasami udaje mi się odciąć od rzeczywistości. A Ty? Umiesz robić nic? Czy ciągle gdzieś gonisz?

Pozwól sobie na niedoskonałość

To nie takie proste jakby się mogło wydawać, tak robić nic. Staram się znajdować codziennie przynajmniej kilkanaście minut tylko dla mnie, na nic nierobienie. I wiesz co? To naprawdę genialne uczucie! Bezkarne obijanie się bez wyrzutów sumienia. Czujesz się tak, jakby czas się zatrzymał i wokoło nie liczyło się nic, oprócz Ciebie. Miła odmiana, prawda?

Jak więc odpuścić? Musisz pozwolić sobie na niedoskonałość. Innymi słowy – wyluzować. Opowiem Ci historię, moją, sprzed około 6 lat. Byłam świeżo upieczoną mamą, wyczekiwanego przez prawie rok cudownego bobasa. Mój mąż wracał z pracy grubo po 18, a ja od samego rana siedziałam z malutką, ogarniając przy tym cały dom. Gdy zamykała oczy i zapadała w drzemkę, ja od razu biegłam ugotować obiad, umyć podłogę i poskładać pranie. Znasz to? Zero odpoczynku, ciągle w ruchu.

Po ponad pół roku takiego trybu, 24/7 na pełnych obrotach, zasypiałam na stojąco. Do tej pory nie wiem, dlaczego tak działałam. Dlaczego jednak nie dałam sobie więcej luzu.

Jak obijać się bez wyrzutów sumienia?

U mnie przyszło to wraz z drugim dzieckiem. Po pewnym czasie byłam tak zmęczona, że nie było innego wyjścia. Jedna dwa lata, druga dwa miesiące, obie potrzebowały mamy w tym samym momencie, było też dwa razy więcej prania. Generalnie wszystkiego było dwa razy więcej!

W pewnym momencie miałam już po prostu dość. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Starsza chodziła do żłobka na tak zwane “pół etatu”, a kiedy młodsza spała… ja spałam z nią. Odpuściłam, pozwoliłam sobie na brudne gary w zlewie i cudowne robienie nic. Mówią, że szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko i coś w tym jest!

Zatrzymaj się i delektuj chwilą

Bez względu, czy masz dzieci, czy nie, czy są małe, czy już totalnie dorosłe – daj sobie przestrzeń, delektuj się każdą chwilą spędzaną na nicnierobieniu. Nie zachęcam Cię do porzucenia wszelkich obowiązków i oddaniu się leżeniu na kanapie w dresie, przez cały dzień oglądając paradokumenty. Chodzi o takie krótkie momenty, chociaż cały weekend w SPA brzmi kusząco, prawda?

Po pierwsze znajduj chwile dla siebie, po drugie oddawaj się im bezgranicznie, po trzecie – rób to często 🙂 Wyłącz głowę, zrób sobie gorącej herbaty, usiądź wygodnie w fotelu i rób słodkie nic.

P.S. Robienie nic jest prostsze, gdy lubisz siebie i potrafisz być sama ze sobą! 🙂

2 komentarze

Leave a Response