fbpx
Życie

Dlaczego wstydzimy się sukcesu?

jak odniesc sukces kobieta

Im dłużej żyję, tym częściej zastanawiam się jak to jest z tym sukcesem. Bo niby każdy chce go odnieść i każdy szuka wskazówek, ale Ci, którzy go odnieśli powinni siedzieć cicho. O co mi chodzi? O to, że nie można głośno powiedzieć: “udało mi się”.

Jak zostać milionerem, jak być znanym?

Pytanie, które pewnie nie raz sobie zadawałaś. Bez względu na to w jakiej odmianie, każdemu siedzi w głowie. Można zastanawiać się na tym, jak ktoś do tego doszedł, co powinnam robić i czemu to właśnie nie ja! Słuchamy rad, czytamy artykuły o znanych osobistościach i chłoniemy wiedzę o tym, jak to się komuś udało. Potem często przychodzi setka argumentów, że pewnie przez łóżko, że nakradli, że z nieba spadło. Nie myślimy, co my zrobiliśmy źle, a raczej jak taka faja doszła do sukcesu. Nie szukamy w sobie, poszukujemy za to przekrętu u innych.

Pożądamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ale gdy je słyszymy – nie potrafimy w to uwierzyć. Ciężka praca? Sumienność? Bez pleców? Niemożliwe! No przecież nie da się do czegoś dojść zupełnie uczciwie, ale czy oby na pewno?

A gdyby tak zrobić na przekór racjonalizacji?

Zainspirować się, przestać zwracać uwagę na innych i po prostu iść w stronę słońca? Przestać zazdrościć i szukać dziury w całym. Zająć się wyłącznie swoim światem i nie szukać argumentów przeciw? Wiesz co to racjonalizacja? To takie wytłumaczenie naszego mózgu na stan obecny. Już wyjaśniam o co chodzi…

Liczyłaś, że dostaniesz świetną pracę – super kasa, prestiż, rozwój osobisty, miły szef. Cokolwiek, co jest dla Ciebie ważne, mogłabyś mieć dzięki tej pracy. Ubrałaś się ładne, byłaś elokwentna na rozmowie i bardzo wierzyłaś, że się uda. Dostałaś wiadomość – “przechodzi Pani do ostatniego etapu”. A potem… niestety nie dostałaś tej pracy. Twój mózg dostaje kopa, a Twoje plany właśnie legły w gruzach. Tu właśnie, cała na biało, wchodzi racjonalizacja.

“No przecież i tak ta robota była za daleko, a znajomy mówił,że ma znajomego, który tam pracował i jest słabo. Musiałabym kupić nowe ubrania, zrobić kolejny kurs, a jeszcze pewnie podszlifować angielski. Na pewno nie odnalazłabym się w nowej rzeczywistości, to nie dla mnie. DOBRZE, ŻE NIE DOSTAŁAM TEJ PRACY.”

To właśnie jest racjonalizacja – wytłumaczenie sobie, że przecież ta praca była słaba i dobrze, że się nie udało. I być może gdzieś tam głęboko serce trochę boli, ale po pewnym czasie zapomnisz i świetnie wytłumaczysz sobie samej, że to w sumie ok.

I potem spotykasz kogoś, komu się udało… i kto się tego wstydzi!

Nie wierzysz, że doszedł do tego sam. Jest odczepieńcem, na pewno ktoś mu na to kasę dał, albo znajomości zadziałały i jest na szczycie. Nie bierzesz pod uwagę, że mógł do tego dojść ciężką pracą. Nie myślę wcale, że każdy człowiek sukcesu bardzo ciężko pracuje, że nie działa fart i przekręty. Ale chodzi mi o taki prawdziwy sukces.

Taka osoba często boi się powiedzieć o tym głośno. Boi się wspomnieć, że stać ją na zagraniczne wakacje, bo przecież zaraz ktoś coś skomentuje. Nie mówi, że w sprzątaniu pomaga jej Pani Krysia, a dzieci odbiera Pani Jadzia. No jakby to wyglądało! Woli przemilczeć, uśmiechnąć się, a nawet skłamać. Bo z jednej strony wszyscy chcą sukcesu, a z drugiej tak bardzo się go wstydzą.

Tak łatwo jest oceniać, a trudniej inspirować

Oczywiście, jak głośno mówi o sukcesie – chwali się. Gdy wrzuci zdjęcie na leżaku – leży i pachnie. Marzenie o fryzjerze w czasie pandemii – fanaberia, ludzie umierają. Nie ma 40tki, a mieszka w fajnym domu – na pewno kradnie. Ktoś sprząta w tym domu – leniwa krowa. Kupiła torebkę za 1000 zł – w dupie się przewraca. Gdy rzuci pracę i maluje obrazy – wariatka. Zwiedzanie autostopem Europy – do roboty niech się weźmie.

Przykłady można mnożyć i nie chodzi o kasę, czy sławę. Chodzi o wszystko, co można nazwać sukcesem i spełnianiem marzeń.

Bo kto z nas nie chce być szczęśliwy. A jeśli jest, to czemu nie może powiedzieć o tym głośno? Bo będzie nieskromny? A może zadufany w sobie? Może trzeba ten sukces ukrywać? Piszę o normalnych ludziach, nie takich, którzy przechwalają się na wyrost.

Nie jestem głupią blogerką, która przez cały dzień nic nie robi!

Często dostaję wiadomości, że mi tak dobrze, bo siedzę w domu i piszę sobie bloga. Że to takie fajne i mało wyczerpujące zadanie. I wiesz – bardzo chciałabym, żeby to tak działało.

Rzucam etat w korpo, siadam w domu w kapciach z kubkiem kawy i zastanawiam się, co by tu napisać. Mogłam rzucić etat, bo zdobyłam doświadczenie i wiedzę, która pozwoliła mi założyć bloga i… firmę. W pierwszej pracy, na stażu, zarobiłam… 200 zł. Nie żartuję. Żeby móc zapłacić za pokój w Warszawie jeździłam na inwentaryzacje dużych sklepów po Polsce. Pierwszą poważniejszą pracę dostałam po wysłaniu setki CV. Bez pleców i znajomości, byłam tu zupełnie sama. Rodzice nie mieli fabryki makaronu i nie dali mi kilku milionów posagu.

Potem poznałam mojego męża i jakoś razem zaczęliśmy ogarniać rzeczywistość. Pamiętam, gdy kupiliśmy dom na kredyt, Zosia miała kilka miesięcy, a nam nie starczało do pierwszego. Bałam się wtedy dzwonić do mamy, nie chciałam przyznać się, że 200 zł uratuje nam życie, bo Zosia jest na drogim mleku na receptę. Nie zawsze było kolorowo.

A teraz ja też czasami wstydzę się sukcesu

Mimo tego, że siedzę nocami by zarobić na ZUS i uczciwie pracuję na swoje utrzymanie, czasami wstydzę się tego, że mi się udało. Z jednej strony czuję, że nie można obnosić się z sukcesem, bo mogę kogoś urazić. Z drugiej chcę pokazać, że da się. Tak po prostu, ciężką pracą. I bądź tu człowieku mądry… Czy jak powiem, że od prawie 5 lat ktoś pomaga mi w sprzątaniu domu, to poczuję nóż w plecach? Bo życia nie znam i jestem księżniczką? Ktoś mi pomaga, bo dzięki temu mam więcej czasu dla dzieciaków, a stać mnie, bo pracuję na to. Sukcesem jest to, że mam rodzinę, nie głodujemy i jesteśmy cholernie szczęśliwi. Że mamy siebie i możemy na siebie liczyć. A także to, że realizuję marzenia i spełniam się zawodowo.

Jak motywować i inspirować, jak pomagać kobietom, skoro mam schować swój sukces do kieszeni?

Przeczytaj też: JESTEM COPYWRITEREM, KOCHAM MOJĄ PRACĘ!

Leave a Response