Psychologia

Co robimy, żeby podbudować swoją samoocenę?

samoocena

Jest wiele mechanizmów, które wpływają na naszą pozytywną samoocenę, ale także bronią jej w sytuacji zagrożenia. Skupię się zabiegach autowaloryzacyjnych, które są dosyć powszechne i (moim zdaniem) interesujące. Dlaczego są one istotne? Bo ludzie potrzebują myśleć o sobie dobrze.


Więcej o samoocenie przeczytasz tutaj:

SAMOOCENA – CO TO WŁAŚCIWIE JEST I NA CO NAM ONA?


I jeszcze jedna uwaga na początek – nie skupiaj się na definicjach. Wiele z nich nosi dosyć osobliwe nazwy, ale to nie one są tu istotne – najważniejsze jest działanie tych mechanizmów w praktyce. Ale spokojnie, znajdziesz też kilka definicji, których właściwie wyjaśniać nie trzeba (chociaż ja to zrobię).

(za) dobre mniemanie o sobie

Bardzo często w przypadku porównywania się z kimś, o sobie myślimy lepiej, niż o innych. Mamy zbyt dobre mniemanie na swój temat.

Przykład? Przeprowadzono badanie, podczas którego badacze opowiadali pewną historię, a następnie zadawali pytanie.

Wyobraź sobie, że na Twoim osiedlu nie ma wody. Pod blok podjedzie beczkowóz i ją przywiezie, ale jeśli każdy weźmie tyle, ile potrzebuje, nie wystarczy dla wszystkich osób w kolejce. Jak zachowasz się Ty, a jak Twoi sąsiedzi – weźmiesz tyle, ile potrzeba, a może mniej, żeby wystarczyło innym?

Pewnie podejrzewasz, jaka była odpowiedź… Badani deklarowali, że wezmą minimalną ilość wody, żeby wystarczyło dla innych, ale ich sąsiedzi na pewno nie zdobędą się na taki gest. To właśnie (za) dobre mniemanie o sobie.

Egotyzm atrybucyjny

Tak, nie jest to zbyt prosta nazwa, ale z wyjaśnieniem jest już prościej. Egotyzm atrybucyjny to taka skłonność do wyjaśniania swoich zachowań w sposób pochlebny. Szczególnie chodzi o to, że sukcesy zawdzięczamy naszym wewnętrznym zaletom, umiejętnościom, natomiast porażki to wynik czynników zewnętrznych.

Przykład? Tych można mnożyć tu bez końca!

Kamil postanowił w styczniu, że w następnym roku przebiegnie noworoczny maraton. Do tej pory jego najdłuższy dystans wynosił 10 km, a ćwiczenia zaczął pod koniec listopada. Ostatecznie wystartował, ale nie ukończył maratonu. Swoją porażkę wytłumaczył nowymi butami (czynnik zewnętrzny), a nie brakiem odpowiedniego przygotowania (czynnik wewnętrzny).

Ania długo przygotowywała się do ważnego konkursu. Nie zdążyła jednak przerobić trzech istotnych tematów, ponieważ wybrała się na imprezę ze znajomymi. W rywalizacji zajęła 4 miejsce, chociaż liczyła na podium. Ania wyjaśni porażkę trudnymi pytaniami (czynnik zewnętrzny), a nie tym, że wolała zabawę od nauki (czynnik wewnętrzny).

Redukowanie dysonansu poznawczego

Dysonans poznawczy to takie zjawisko, gdy pojawia się rozbieżność np. między naszym przekonaniem a zachowaniem. Oznacza to tyle, że coś zgrzyta między tym, jak czujemy i co myślimy, a tym co robimy. Pojawia się wtedy nieprzyjemne napięcie. Redukowanie dysonansu poznawczego polega, więc na zmniejszeniu negatywnych odczuć.

Przykład? Weźmy sobie takie obgadywanie innej osoby i przekonanie o swojej życzliwości.

Kasia jest osobą pomocną i życzliwą, dobrze ocenia innych, a także stara się w każdym dostrzegać zalety. Podczas rozmowy z przyjaciółką zaczyna nieprzychylnie wypowiadać się o wspólnej znajomej. Przyjaciółka zwraca jej wtedy uwagę, że Kasia jest zazwyczaj życzliwa, a tu właśnie kogoś obgadała. Kasia czuje się z tym nieprzyjemnie, dlatego zaczyna tłumaczyć, że to nie obgadywanie, a jedynie szczera opinia. Właściwie to chce dla tej znajomej, jak najlepiej.

Autoafirmacja

Potwierdzanie swojej ogólnej wartości (zwanej integralnością) na różne sposoby, nazywane jest autoafirmacją. Jest to takie prezentowanie naszej wartości czy udowadnianie sobie i innym, że jesteśmy dobrze przystosowani do życia i społeczeństwa oraz moralni. Można ująć to jeszcze inaczej – to wyrażana aprobata własnej osoby. Psychologowie twierdzą, że najlepiej działa autoafirmacja przeprowadzana mimochodem, gdy nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ją stosujemy.

Przykład? Tu znowu pozwolę sobie podać więcej niż jeden.

Maria odniosła sukces na swoich pierwszych zawodach tanecznych. Gdy zaczyna myśleć o swoich umiejętnościach tanecznych, znacznie poprawia się jej samopoczucie.

Przeprowadzono badania wśród studentek fizyki. Jedną grupę poproszono o napisanie eseju o wartościach, które wyznają, a drugą – o wartościach zupełnie im obcych. Pierwsza grupa uzyskała znacznie lepsze wyniki na teście, który nastąpił po zadaniu.

Alicja codziennie rano staje przed lustrem i mówi sobie kilka pozytywnych rzeczy związanych z jej osobą. Dzięki temu ma lepszy nastrój, większą motywację do działania i bardziej wierzy w swoją wartość.

Okazuje się, że autoafirmacja podnosi samoocenę, pozwala zredukować dysonans poznawczy czy przenosi uwagę z porażki na pozytywny aspekt siebie.

Efekt bycia lepszym niż przeciętnie

Zjawisko to nie wymaga chyba dogłębnego wytłumaczenia. Chodzi tu jedynie o to, że ludzie mają taką ogólną tendencję do uznawania swoich cech, umiejętności czy zachowań, za wybijających się na tle przeciętności. Efekt bycia lepszym niż przeciętnie jest słabszy, gdy porównujemy się z bliską nam osobą, a wzmacnia w przypadku zestawienia np. z populacją.

Przykład? Skupmy się tu na dwóch wynikach badań.

W 1977 Cross przeprowadził eksperyment wśród wykładowców akademickich. Okazało się, że aż 94% z nich uważało, że potrafi przekazywać wiedzę w sposób ponadprzeciętny.

W 2001 Dunning wykonał podobne badanie wśród studentów. Wzięło w nim udział około miliona osób, a niemal wszyscy uważali, że lepiej niż przeciętnie dają sobie radę w kontaktach z ludźmi. Co więcej, aż 60% twierdziło, że jest w górnych 10% osób, które robią to najlepiej.

Pławienie się w cudzej chwale

Znam kogoś, kto jest bogaty“, “Ja znam kogoś bardzo sławnego” lub “A moja córka zdała maturę najlepiej w całej szkole“… czytaj – jestem lepszy/lepsza. Na tym właśnie polega pławienie się w cudzej chwale (inna nazwa: świecenie światłem odbitym). Udowadniamy innym swoją wartość (podnosząc tym samym samoocenę) chwaląc się cudzym sukcesem.

Przykład? Wskazałam je już na początku, ale pozwolę sobie przedstawić badanie, które potwierdziło istnienie tego zjawiska.

Zjawisko to wykazał w 1976 Robert Cialdini wraz ze swoimi współpracownikami. Zbadali oni, jak studenci reagują na sukces lub porażkę drużyny futbolowej. Po wygranej mnóstwo osób nosiło koszulki swojej drużyny, a także deklarowało, że “my wygraliśmy mecz“. Porażka znacznie obniżała liczbę koszulek, a studenci określali wynik meczu, jako: “oni przegrali”.

Efekt geniusza

Nadmierne wyolbrzymianie umiejętności osoby, która pokonała nas w jakimś wyzwaniu nazywane jest efektem geniusza. Chodzi o to, aby wyjąć przeciwnika z grupy normalnych śmiertelników, a zatem wyjaśnić, że tylko geniusze mieli możliwość zrobienia czegoś.

Przykład? Weźmy sobie egzamin specjalizacyjny dla lekarzy ortopedów.

Rezydent medycyny podchodził do egzaminu z przekonaniem, że zda go wyśmienicie. Okazało się, że Wojtek dostał tylko 3 pkt więcej, niż próg zdawalności. Jego przyjaciel uzyskał jednak 95% możliwych punktów. Wojtek opowiada wszystkim, że przyjaciel jest wyjątkowo inteligentny, był na stażu w UK i tylko dlatego udało mu się tak zdać. Nikt nie może jednak nawet zbliżyć się do tego wyniku, bo to osiągnięcie dla geniuszy.

Efekt kałuży

Zjawisko nazywane efektem kałuży lub efektem żabiego stawu, zakłada bycie najlepszą żabą w swojej kałuży lub stawie. Spokojnie, już tłumaczę. Chodzi o to, że czasami wolimy zająć 6 a nie 5 miejsce z 10 możliwych. Jeszcze jaśniej? No dobra – lepiej być pierwszym w drugiej piątce, niż ostatnim w pierwszej piątce. Bycie najlepszym lub najgorszym w grupie 5 osób ma mocniejszy wpływ na samoocenę niż informacja o pozycji na tle populacji ponad 1500 osób.

Przykład? Sprawdzi się tu przykład grup językowych w zależności od umiejętności.

Na pierwszym roku studiów ekonomicznych studenci musieli przejść test znajomości języka angielskiego. Krzysiek dostał najlepszy wynik ze swojej grupy, która miała mieć zajęcia na poziomie średniozaawansowanym. Mimo tego, że nie trafił do najlepszego zespołu był z siebie niesamowicie dumny, bo w “swojej kałuży” był najlepszy. Jego kolega miał jednak zupełnie inne odczucie, bo mimo poziomu zaawansowanego miał jeden z gorszych wyników w swojej grupie.


Źródła:

Wojciszke B., Psychologia społeczna, Warszawa 2021

Alicke, M. D., Zell, E., & Bloom, D. L. (2010). Mere categorization and the frog-pond effectPsychological Science21(2), 174-177.

www.kanonpojecpsychologicznych.pl

Tags : samoocena

Leave a Response