fbpx

Z pieniędzmi jest różnie – raz je masz, a raz nie. Czasami jest świetny okres, stać Cię na fajne kosmetyki i kiecki, a czasami zastanawiasz się czy starczy Ci na kredyt. Życie. Jest jednak jedna kwestia, na którą nigdy nie żałuję i oddam każdą złotówkę. Mowa o moich dzieciach. I nie chodzi mi o stos zabawek i ubrań, inwestuję w ich edukację, pasje i rozwój. Zawsze znajdę też chwilę, żeby gdzieś je zawieźć, pokazać coś nowego lub poleżeć z nimi na dywanie. A Ty?

Przedszkole prywatne czy państwowe? Co z językiem?

Moim zdaniem nie ma zasady, najważniejsze by wybrać najlepszą opcję z możliwych. Fajnie jest posłać dziecko do super wypasionego przedszkola prywatnego, ale nie zawsze takie przedszkole jest w pobliżu, nie zawsze są też możliwości finansowe. Musisz jednak wybrać mądrze i najlepiej dla swojego dziecka. Nie żałuj stówki, jeśli dzieciak może chodzić do lepszego przedszkola, które go rozwinie. Dopłać za dodatkowe zajęcia, może nie wszystkie możliwe, ale wybierz te, które dziecko polubi -to procentuje.

Mam dwie córki i trzy przedszkola za sobą. Pierwsze było prywatne – dramat i porażka w jednym. Zaczęło się fajnie, ale wraz ze zmianą dyrektorki przyszły oszczędności, oszukiwanie i smutek dziecka. Drugie było takie trochę prywatne, trochę państwowe. Było o wiele taniej, czyściej i mądrzej, ale nie było grupy dla młodszej. Poszła więc do innego przedszkola, prywatnego i z fajną renomą. To był strzał w dziesiątkę! Teraz obie są w jednym miejscu, gdzie dziecko jest najważniejsze. Mają projekty badawcze, wycieczki, fajne i ogarnięte nauczycielki, no i angielski 5 razy w tygodniu.

Dodatkowe zajęcia kosztowałyby mnie tyle, co różnica między starym, a nowym przedszkolem. Mała po 2 latach ma taki akcent, o którym ja mogę tylko pomarzyć! Pięć razy w tygodniu kontakt z językiem, w tym zajęcia z native speaker’em, sprawiły,że dziewczyny nie boją się angielskiego, one się nim bawią. Jeśli nie masz takiej opcji, to zapisz na dodatkowe zajęcia, jeśli Cię na to nie stać, to kup książeczki do zabawy językiem i puść piosenki po angielsku w tle zabawy. Chodzi o kontakt, nie spodziewam się,że trzylatek nagle zacznie recytować Szekspira.

Zajęcia dodatkowe – co poza angielskim?

Zajęcia dodatkowe są fajne, dodatkowo płatne, ale fajne. Wiesz dlaczego? Bo rozwijają Twoje dziecko! Nie musi to być od razu zaawansowana matematyka dla czterolatka, ale może zumba lub sport? Niestety nie ma nic za darmo. Jeśli zajęcia z piłki nożnej nic nie kosztują, to musisz kupić strój, buty i zainwestować swój czas, żeby zaprowadzić dziecko na zajęcia. Ale nie żałuj, zainwestuj w pasje. Pierwsze lata są niezwykle ważne, rozwijają światopogląd, pokazują nowe możliwości i horyzonty. Nie oczekuj od dwunastolatka, że nagle się czymś zainteresuje, skoro wcześniej siedział całymi dniami z tabletem.

Ja nie zmuszam dzieciaków do dodatkowych zajęć. Starsza miała chęć na balet, młodsza też. Pierwsza chodzi od prawie roku, mała zrezygnowała, nie chciała tańczyć. No i co? No nic, spróbowała i stwierdziła,że jej się to nie podoba. W przedszkolu pojawiła się jednak opcja dodatkowego baletu, starsza chodzi więc już dwa razy w tygodniu, młodsza też nagle poczuła miętę. Jest z koleżankami, bawi się, tańczy, robi szpagat i zbiera naklejki. Dla niej to zabawa, dla starszej to pasja. Tańczy, występuje na scenie, uczy mnie piruetów i tak wspaniale się przy tym uśmiecha!

Chodzą też na świetlicę artystyczną – śpiewają, robią przedstawienia i rysują. Wiesz skąd wiem, że takie zajęcia pomagają przełamać bariery? Mała zaczęła się otwierać, po kilku miesiącach na zajęciach we wspomnianej świetlicy. Pierwszy raz zaśpiewała na przedstawieniu przedszkolnym, wcześniej stała i patrzyła w przestrzeń, bała się, wstydziła. I nagle, zaczyna śpiewać! Cichutko, trochę niepewnie, ale jednak. A ja ryczę jak głupia, nawet teraz gdy to piszę, mam łzy w oczach.

W co jeszcze inwestuję?

W kredki, kartki, książeczki, puzzle, gry i wszystko, co może je rozwinąć. Ok, mam córki i wydaje Ci się,że mam prościej, prawda? Ale chłopcu można kupić drewnianą kolejkę zamiast karabinu i pójść z nim na basen, a nie włączyć bajki na cały dzień.

Ja nie chodziłam na takie zajęcia, nie miałam markowych butów, mama dużo pracowała i często siedziałam z siostrą sama. Pasje musiałam znaleźć gdzieś po drodze w dorosłość, język szlifowałam w sumie dopiero na studiach. No tak, jakoś przeżyłam i nie czuję się od nikogo gorsza, ale jeśli mogę dać moim dzieciom dużo więcej, to czemu nie? Chcę,żeby one miały łatwiej. Żeby uczyły się przez zabawę, poznawały nowych ludzi i realizowały swoje pasje. Wiesz, są dla mnie najważniejsze, chcę,żeby czuły się wartościowe, wyjątkowe i kochane. To moje córki, nie żal mi na nie pieniędzy i czasu.

Nie tylko rzeczy materialne, namacalne są ważne. Najważniejsza inwestycja w dzieci, to… Twój czas i Twoja uwaga. Te wszystkie wyżej opisane rzeczy zależą od Ciebie. Czy znajdziesz chęć i czas? Pójdź z dzieciakami na spacer, pobujaj je na huśtawce, upiecz z nimi ciasto. Oderwij się od telefonu, wyłącz telewizor, połóż się na dywanie i wyłaskocz dzieciaka. Zainwestuj w niego wszystko co masz!

Leave a Response