Psychologia

A Ty, łapiesz się czasami na efekt utopionych kosztów?

efekt utopionych kosztów efekt concode'a

Zastanawiałaś się kiedyś, ile jesteś w stanie poświęcić, aby poczekać na sukces? Myślę o takiej sytuacji, gdy inwestujesz czas, energię lub pieniądze, ale nic z tego nie wychodzi. Mimo tego brniesz w to dalej, czekając, aż w końcu odrobisz stratę. Zaraz dokładnie wyjaśnię o co mi właściwie chodzi i czym jest efekt utopionych kosztów.

Zaczniemy od konkretnej dawki teorii, następnie przejdziemy do przykładów. Jeśli wolisz od razu przykłady – kliknij w Spisie treści “Wszyscy łapiemy się na efekt utopionych kosztów”.

Czym jest ekonomia behawioralna?

Aby przejść do pojęcia, które nazywamy efektem utopionych kosztów, warto najpierw wyjść od tego, skąd się właściwie owo pojęcie wzięło. Mamy tu do czynienia z elementem tzw. ekonomii behawioralnej. To taka dziedzina nauki, w której założenia ekonomii weryfikuje się wynikami badań socjologicznych i psychologicznych.

W skrócie – ekonomia behawioralna jest połączeniem ekonomii i psychologii. Rozwijając temat – nauka ta bada wpływ czynników psychologicznych, społecznych, a także poznawczych i emocjonalnych, na podejmowanie decyzji gospodarczych i ich konsekwencje.

Klasyczna ekonomia opiera się na racjonalnych wyborach i modelach ekonometrycznych. Okazuje się jednak, że nie wszystko, co przyjmie papier, jest w stanie ogarnąć nasz umysł. Tu właśnie pojawia się rola psychologii, która bazuje na badaniach empirycznych, czyli potocznie mówiąc – eksperymentach na ludziach. Analiza, którą stosuje się w ekonomii behawioralnej, polega na wyszukaniu odstępstw od założeń teoretycznych w realnych, rzeczywistych zachowaniach ludzi.

Efekt utopionych kosztów

Ok, skoro znamy już źródło pochodzenia, przejdźmy do meritum. Czym w takim razie jest efekt utopionych kosztów? Tu pozwolę sobie zacytować słowa z książki prof. Zielonki.

Im więcej pieniędzy, energii i czasu poświęcamy bezskutecznym próbom realizacji projektu, który przynosi straty, tym trudniej się z niego wycofać, nawet wtedy, gdy szanse jego powodzenia są znikome. Jesteśmy wówczas w stanie ponieść duże ryzyko, aby mieć szansę na odrobienie straty.

P. Zielonka, Punkt odniesienia, 2021, s. 37

Chodzi, więc o to, że brniemy w coś, co pochłania mnóstwo czasu, energii lub pieniędzy, a na horyzoncie nie widać nadziei na realizację planu. W takiej sytuacji staramy się odzyskać to, co wcześniej straciliśmy.

Wg zasad ekonomii powinniśmy odpuścić – koszty są przecież wyższe niż ewentualny zysk. Człowiek nie zawsze poddaje się jednak teorii, łamiąc wszelkie schematy. Liczy, że jeszcze się uda, że musi, powinien, że takie są wobec niego wymagania. Bo przecież poniesione koszty są tak wysokie, że w sumie nie ma sensu się już teraz wycofywać…

Wszyscy łapiemy się na efekt utopionych kosztów

Jeśli zastanawiasz się, jak właściwie wygląda efekt utopionych kosztów w praktyce, poniżej znajdziesz kilka przykładów. Wszystkie z nich wiąże fakt, że ekonomista od razu zauważy brak racjonalnego powodu kontynuowania działania, ponieważ koszty są znacznie wyższe niż zysk. Serce podpowiada jednak, że wciąż jest szansa na odrobienie strat.

Trwanie w związku bez przyszłości

Wyobraź sobie, że Kasia ma 30 lat, a od prawie 5 lat jest w związku. Teoretycznie brzmi całkiem poważnie, ale totalnie im się nie układa. Nadają na zupełnie innych falach, a ona nie czuje się szczęśliwa. Co więcej, bardzo chce mieć dziecko – od zawsze marzyła o trójce maluchów. Niestety, on ma to w nosie, bo “nie jest gotowy”, “chcę jeszcze pożyć” i w ogóle to “chyba nigdy nie będzie chciał mieć dziecka”. Na domiar złego związek przedkłada nad imprezy i kolegów.

Na czym polega w takim razie efekt utopionych kosztów? Kasia tkwi w beznadziejnym związku, bo przecież są ze sobą tak długo, a ona nie robi się młodsza. Może jak on się wyszumi, to mu się zmieni i wszystko się ułoży. Zainwestowała w ten związek tak dużo czasu i energii, że teraz głupio się wycofać. Co więcej, ma już 30 lat, więc pewnie i tak już nikogo nie znajdzie. Czeka, więc na cud, każdego dnia tłumacząc sobie, że gdzieś na końcu musi być przecież szczęśliwe zakończenie.

Czekanie na osobę, która spóźnia się 30 minut

Aśka umówiła się na spotkanie z potencjalnym klientem. Kilka miesięcy założyła firmę i każde nowe zlecenie jest na wagę złota. Umówili się na 16:00, ale klient się spóźnia – jest już 16:20, a jego wciąż nie ma. Dostaje jednak wiadomość, że klient stoi w korkach i nieco się spóźni. Po spotkaniu miała iść z przyjaciółką do kina, nawet kupiła już bilety. Jeśli spotkanie z klientem nie skończy się do 17:10, będzie musiała odwołać kino. Czeka, więc kolejne 20 minut, tupiąc nerwowo nóżkami, po kolejnych 10 minutach wie już, że musi zrezygnować ze spędzenia czasu z przyjaciółką.

Na czym polega w takim razie efekt utopionych kosztów? Aśka czeka już od 50 minut, kino przepadło, a ona jest coraz bardziej zdenerwowana. Skoro jednak klient ma zaraz przyjechać, powinna jeszcze trochę wytrzymać. Zainwestowała przecież tyle czasu i energii w umówienie się na to spotkanie i czekanie, że bez sensu byłoby teraz odwoływać. Kino przecież i tak przepadło, a być może klient pojawi się lada moment.

Vince tenisista

(Przykład z książki R. H. Thalera Zachowania niepoprawne (klik), s. 93)

Vince kupił karnet do halowego klubu tenisowego za 1000 dolarów. W ramach pakietu może grać w tenisa raz w tygodniu, w okresie jesienno-zimowym. Okazuje się, że po 2 wizytach dopadła go kontuzja – łokieć tenisisty, a każda gra sprawia mu niesamowity ból. Nie zatrzymuje go to jednak i przez kolejne 3 miesiące gra w tenisa mimo bólu. Postanawia zrezygnować dopiero wtedy, gdy nie może wytrzymać już bólu.

Na czym polega w takim razie efekt utopionych kosztów? Vince nie przestaje grać w tenisa, chociaż kontuzja daje mu się mocno we znaki. Przychodzi regularnie pogłębiając swój problem. Zainwestował przecież 1000 dolarów, dlatego rezygnuje dopiero wtedy, gdy ból jest nie do zniesienia. W duchu ma jednak nadzieję, że być może uda mu się jeszcze zagrać w ramach karnetu, na który wydał sporo pieniędzy.

Niewygodne, ale drogie buty

(Przykład z książki R. H. Thalera Zachowania niepoprawne (klik), s. 96)

Na wyprzedaży dostrzegasz bardzo drogie buty. Mimo tego, że obecnie są w nieco niższej cenie, wciąż nie do końca stać Cię na taki drogi zakup. Decydujesz się jednak i z radością zakładasz je następnego dnia do pracy. Niestety, buty cholernie obcierają stopy. Dajesz im odpocząć przez kilka dni, a następnie wkładasz je kolejny i kolejny, i kolejny raz – licząc, że w końcu kiedyś się rozejdą.

Na czym polega w takim razie efekt utopionych kosztów? Zapłaciłaś za buty tak dużo, że nie odpuścisz i w końcu uda się je rozchodzić. Nabawiłaś się już ciężkich otarć i pęcherzy, a chodzenie sprawia Ci ogromny ból, ale jeśli wydałaś fortunę i tak się już poświęciłaś, to przecież nie ma sensu się poddawać.

Jak radzić sobie z efektem utopionych kosztów?

Jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze da się wszystko wytłumaczyć i wszystkiemu zaradzić. Bardzo często zgadzamy się na utopione koszty, bo taka jest właśnie ludzka natura. Jak w takim razie radzić sobie z tym faktem? Trzeba zastanowić się, jakie znaczenie ma dla nas dana sprawa, czy jest błaha, czy wręcz przeciwnie – zaważy na naszym życiu. Należy też pomyśleć o tym, jakie są realne szanse na odniesienie sukcesu.

Można wziąć pod uwagę również słowa znanego naukowca, który powiedział kiedyś, że:

Szaleństwem jest robić to samo i spodziewać się różnych rezultatów.

Albert Einstein

Temat ten wiąże się ściśle z teorią perspektywy, o której niebawem.

Efekt Concorde’a

A teraz ciekawostka – koszty utopione zwane są też czasami efektem Concorde’a. Tak, dobrze kojarzysz – chodzi o te przepiękne, turboodrzutowe i naddźwiękowe samoloty, które były produkowane w latach 1973-1979. Mimo tego, że Concorde został okrzyknięty ikoną lotnictwa, maszyny były niezwykle drogie, a loty nimi nieopłacalne. Zainwestowano jednak tyle czasu, pieniędzy i energii w ten projekt, że twórcy nie chcieli z niego zrezygnować.

W latach 60. XX w. Brytyjczycy i Francuzi wydali aż 1,134 miliarda funtów na same prace studyjne i projekty. Co więcej, na początku lat 70. wyliczono, że wzrost cen ropy sprawi, że żaden lot Concorde’em nie będzie opłacalny. Nie przerwano jednak prac, a ostatecznie wyprodukowano 20 samolotów. Przebudzenie przyniosła dopiero katastrofa lotnicza, która miała miejsce 25 lipca 2000 r. i pochłonęła 113 ofiar. Ostatecznie Air France i British Airways wycofały Concorde’y z użycia, a ostatni lot odbył się 26 listopada 2003 roku.


Leave a Response