Życie

“Cześć, potrzebuję pomocy”, czyli telefon wsparcia dla kobiet

telefon wsparcia zaufania dla kobiet

Telefon wsparcia założyłam tydzień po tym, gdy zamknięto szkoły z powodu koronawirusa. Pomyślałam, że niektórym będzie bardzo trudno przeżyć ten czas, więc może przydam się na coś i wesprę moje czytelniczki. Nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego, jak potrzebna okaże się ta magiczna linia i ile dobra przyniesie jej uruchomienie.

Ale tak dzwonić do obcej baby?

Uruchamiając telefon wsparcia zastanawiałam się ile realnie będzie tych telefonów. Czy utknę na linii i będę potrzebowała wolontariuszy, czy może nie zadzwoni absolutnie nikt? Pierwszy dźwięk dzwonka usłyszałam szybko i o dziwo, rozmowa poszła gładko. Tak, jakbyśmy znały się od dawna. W pewnym sensie moja rozmówczyni znała mnie już jakiś czas – czytała bloga, śledziła to, co pokazuję na FB. Ja musiałam poznać ją nieco bliżej. W kilka minut udało nam się złapać nić porozumienia. Rozmawiałyśmy długo – o życiu, wyzwaniach i codzienności w koronie.

Takich telefonów miałam zdecydowanie więcej. Niektóre dziewczyny chciały po prostu porozmawiać, inne zmagały się z poważnymi problemami – prywatnymi i zawodowymi. Pewnie zastanawiasz się, jak można zadzwonić do obcej baby i tak na “dzień dobry” opowiedzieć jej o tym, co Cię trapi. Wiesz, wydaje mi się, że chyba prościej jest otworzyć się przed kimś obcym, kogo nie spotka się potem w sklepie, czy na ulicy. Kogoś, kto nie oceni i pomoże rozwiązać problem. Kto da wsparcie i wywoła uśmiech na twarzy.

“Cześć, nazywam się… i potrzebuję pomocy!”

Właśnie tak często zaczyna się rozmowa. Bez owijania w bawełnę i krępacji. Gdy chwytamy za słuchawkę szukając pomocnej dłoni, wiemy po co dokładnie dzwonimy. Stawiam, że gardło zaciska się tylko podczas sygnału połączenia i kilku pierwszych słów, potem czuję w głosie wyraźne rozluźnienie. Zawsze witam się w kilku słowach, a potem zamieniam się w słuch. Po lawinie pierwszych zdań wkraczam do akcji i rozmowa zazwyczaj toczy się tak, jakbyśmy znały się już od dłuższego czasu.

Wiesz, jaki moment lubię najbardziej? Ten, w którym słyszę radość w głosie po drugiej stronie słuchawki. I to, gdy oczami wyobraźni widzę promienny uśmiech. Czasami wystarczy niewiele by go wywołać, innym razem trzeba nieco więcej czasu.

Nie każda rozmowa jest prosta. Bywają też niezwykle trudne, po których dochodzę do siebie przez kilka dni. Każda jest jednak wielkim sukcesem, bo rozmawiam z kobietą, która odważyła się zawalczyć o siebie i swoje życie. O marzenia. Która chce zmienić rzeczywistość i uwierzyć w swoje możliwości.

Nazywam się Magda i jestem uzależniona od pomagania

Tak mniej więcej mogłabym się przedstawiać. Pomaganie wpisane jest w moje DNA i chyba nie umiałabym żyć inaczej. Angażuję się w zbiórki i projekty społeczne, robię paczki na święta, pomagam w nagłych sytuacjach i wspieram słabszych. Uczę tego też moje dziewczynki, bo nie można być obojętnym na krzywdę. Wychodzę z założenia, że należy traktować innych tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani.

Idea wsparcia przyświecała też założeniu tego bloga. Chciałam stworzyć miejsce, z którego kobiety będą mogły czerpać garściami – siłę, wiarę w siebie, uśmiech, a także wiedzę. Każda wiadomość prywatna, komentarz, a nawet reakcja pod postem na FB daje mi siłę. Czuję, że to co robię ma sens! Na początku powiedziałam sobie, że zmiana życia przynajmniej jednej kobiety będzie moim największym sukcesem. Nie zasięgi, statystyki i współprace reklamowe, a właśnie kobiety, które dzięki moim działaniom uwierzą w siebie i dokonają niemożliwego. I wiesz, jest już kilka takich sukcesów! Ale to nie moja zasługa, ja tylko pokazałam drogę…

Potrzebujesz pomocy? Dzwoń!

Możemy porozmawiać, zastanowić się na tym, w którym kierunku iść lub wdrożyć konkretne, realne działania. Czasami wystarczy rozmowa, innym razem trzeba do pomocy zaangażować osoby trzecie. Moim marzeniem jest założenie fundacji i realna pomoc. Wsparcie, w ramach którego kobieta może liczyć na opiekę psychologa i doradcy biznesowego, a także będzie mogła wziąć udział w ciekawych, rozwijających projektach. Najtrudniejsze jest jednak finansowanie takich przedsięwzięć, aby móc pomóc realnie.

Zanim spełni się moje marzenie, staram się działać tak, by każda kobieta potrzebująca pomocy, mogła liczyć na wsparcie. Rozmawiam, doradzam, słucham i podejmuję kroki. Także te w realnym świecie. Nie zbawię świata, nie sprawię też, że wszystkie problemy magicznie znikną. Chcę jednak walczyć o lepsze jutro dla wszystkich wspaniałych kobiet, które muszą w siebie uwierzyć, by móc stawić czoła przeciwnościom!

Jeśli potrzebujesz wsparcia i chcesz porozmawiać, dzwoń! 537 789 926

Leave a Response