fbpx

Czujesz ulgę, czy już tęsknisz za rodziną i suto zastawionym stołem? Spędzałaś je sama, czy z bliskimi? Jak wyglądały Twoje święta? Co czułaś? Byłaś zrelaksowana i cieszyłaś się świąteczną atmosferą, czy tupałaś nóżkami pod stołem i czekałaś, kiedy to wszystko już się skończy? Święta wywołują mieszane uczucia. Niby każdy na nie czeka, a jednak nie zawsze kojarzą się pozytywnie. Powinny być przepełnione spokojem, radością i miłością, ale czy naprawdę tak jest?

Świąteczne porządki

Najpierw to szaleństwo ze sprzątaniem. Myjemy okna, robimy rewolucję w szafach,szafkach i pod schodami. Myjemy i pastujemy podłogi, zmieniamy firanki i kupujemy świąteczne obrusy. Wszystko musi być idealnie czyste! To nic, że przeziębimy się, siedząc na zimnym parapecie, że spadniemy z drabiny wymiatając pajęczyny albo przytrzaśniemy sobie palec drzwiami. Musimy posprzątać dokładnie, musimy się zmęczyć, wszystko musi lśnić. Można także skorzystać z czyjejś pomocy, czytaj – wynająć osobę, która to zrobi za nas. Na domowników zazwyczaj nie można liczyć. Mąż wytrzepie dywan i wyniesie śmieci, a dzieci ograniczą się do ogarnięcia swojego pokoju.

Nie wiem, czy tego próbowałaś, ale można też… posprzątać o tyle o ile i nic się nie stanie. Serio. Masz wtedy więcej czasu na część drugą.

Świąteczne gotowanie

Kolejny etap to gotowanie. Na święta musi być dużo, tłusto i na bogato! Pieczone mięsa, pasztety, kaczka faszerowana, galareta, ciasta z kremem i bez kremu, cukierki, owoce trochę mniej chętnie, no i królowa – sałatka jarzynowa. Zakupy trzeba zacząć przynajmniej tydzień wcześniej. Konkurencja jest duża, może nam przecież czegoś zabraknąć, a jak na stole pojawi się jedna potrawa mniej, to już po zawodach. Planowanie, peklowanie, pieczenie, podjadanie. Przypalamy ręce o rozgrzane piekarniki i obcieramy paznokcie na tarkach. Robimy więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść. A zjeść możemy sporo! Mamy przecież wsparcie babć,mam i cioć, które nie ominą żadnej okazji na podsunięcie nam jeszcze jednego kawałeczka. W święta nie tuczy i idzie w cycki, prawda? I tak zjadamy to potem jeszcze przez tydzień, może dwa.

A gdyby tak zrobić mniej, zjeść obiad, zagryźć ciastem,wypić kawę. A potem nie wciskać na siłę i nie mrozić, no i nie wyrzucać? No dobra, posprzątane, dwie tony jedzenia gotowe, można siadać do stołu.

Świąteczne rozmowy

Wszystko gotowe? Można zaczynać? Szpilki na nogach, koszule wyprasowane? No to siadamy do stołu. Uginającego się pod ciężarem świątecznych potraw, stojącego na tle okna ze śnieżnobiałymi firanami. Rodzina w komplecie, żurek zjedzony, przechodzimy do ulubionej części wszystkich świętujących – rozmowa. Lubisz ten etap? Czekałaś na niego? Najpierw ogólny rekonesans – gdzie kto pracuje, ile ma dzieci, kto schudł. Następnie wymiana uprzejmości i zaczynamy rundę pytań. Na pierwszy ogień idą Ci bez dzieci: “to kiedy dziecko? / nie ma na co czekać, młodsza się nie robisz”. Następnie Ci, którzy mają jedno: ” kiedy drugie? / no to teraz przydałby się chłopak, żeby była parka”. Może masz w rodzinie kogoś, kto jeszcze nie jest po ślubie? Tak? Genialnie: “kiedy ślub?”. To moje ulubione, a jakie są Twoje?

Po pytaniach przychodzi czas na ocenę bliskich, potem tych trochę dalszych, aż w końcu przechodzimy do tych znanych z telewizji. No i wisienka na torcie – polityka oraz Kościół. Im większy stopień upojenia, tym rozmowa ciekawsza, sądy odważniejsze, a humory słabsze. Nie ma to jak świąteczna atmosfera!

A gdy by tak…

…świąteczna atmosfera była na serio? Gdzie ten spokój, ta radość i miłe chwile w gronie najbliższych, których jeszcze chwilę temu sobie życzyliśmy? Zniknęły? Zapomnieliśmy o tym w ferworze świątecznej walki?

Rok temu wybraliśmy się na świąteczny wyjazd do Kazimierza. Tylko ja, mąż i dzieciaki. Oczywiście była lekka obraza majestatu rodziny, ale postawiliśmy na swoim. Nie sprzątaliśmy, ktoś ugotował za nas, nie było stresu, uszczypliwości i nerwów. Był spacer, wielkanocne mazurki, uśmiech i… spokój. Ale czy trzeba wyjechać, żeby poczuć klimat świąt?

Moim zdaniem nie. Wystarczy wyluzować. Nie sprzątaj do upadłego, ogarnij tyle ile zdołasz i nie będziesz śmiertelnie zmęczona. Podziel się z rodziną obowiązkami, ustal kto co gotuje, bez wyścigu zbrojeń. Nie spiesz się, nastaw się pozytywnie. Ugryź się w język przy stole, uśmiechnij i zabierz rodzinę na spacer. Pośmiejcie się, otwórzcie rodzinne albumy, wyłączcie telewizor. Wiem, że nie jest to proste, ale przecież w świętach właśnie o to chodzi. Żeby odpocząć, spędzić miło czas i cieszyć się sobą, i świętowanym wydarzeniem. Boże Narodzenie to nie tylko Mikołaj i prezenty, a Wielkanoc to Zmartwychwstanie, a nie wyłącznie zajączek i jajeczka.

Gdyby tak spędzić święta zupełnie inaczej. Tak spokojnie, powoli. Życzę Ci tego w kolejne święta. Sobie też.

Leave a Response